poniedziałek, 7 września 2015

Odkrywaj Nieodkryte - Punkt widokowy w Kornelówce

"Odkrywaj Nieodkryte" taka moja mała pomysłowość. Postanowiłam zacząć zwiedzać miejsca,
które nie zawsze są jasno oznaczone na szlakach turystycznych, a które warto by odwiedzić
lub przynajmniej dowiedzieć się o ich istnieniu.












Wielokrotnie odwiedzamy popularne miejsca turystyczne jednocześnie nie zauważając ciekawych atrakcji po drodze. Dlatego też my jako lokalni mieszkańcy powinniśmy wnieść coś od siebie
i pokazywać takie miejsca swoim znajomym czy też szerszej grupie osób.

Krajobraz z punku widokowego w Kornelówce





















Zatem przedstawię wam dzisiaj Punkt widokowy w Kornelówce:

Wzniesienie ma wys.240 m n.p.m. Ze wzniesienia rozciąga się daleki krajobraz na południe tj. Padół Zamojski, Zamość i Grzędę Sokalską oraz na północ – panoramę na Skierbieszowski Park Krajobrazowy. Wieża powstała w ramach projektu Odnowa i rozwój wsi.
www.grabowiec.nspace.pl

czwartek, 16 lipca 2015

Pałac Suchodolskich w Dorohusku

Odwiedzając rodzinne strony mojego męża wielokrotnie mijałam Pałac Suchodolskich w Dorohusku, tym razem jednak korzystając z ładnej pogody i wolnego czasu postanowiłam 
przyjrzeć się nieco bliżej temu miejscu.


Pałac Suchodolskich w Dorohusku mieści się pod adresem: ul. Parkowa 5 (22-175 Dorohusk-Osada).

















- Pałac został zbudowany w XVIII w przez Michała Maurycego Suchodolskiego; 

- W 1918 r. Pałac Suchodolskich stał się własnością Księżnej Jadwigi Druckiej - Lubeckiej;

-  Po roku 1932 miejsce to było siedzibą szkoły pod  Zarządem Gminy Turka;

- W okresie drugiej wojny światowej budynek został wykorzystany jako szpital wojskowy;


Pałac Suchodolskich - widok od północnej strony łąk
- Odwiedzając miasteczko możemy zobaczyć również pozostałości parku w którym mieszczą się kamienne nagrobki rodziny Suchodolskich;

- Obecnie w Pałacu Suchodolskich 
mieści się: Gminny Ośrodek 
Kultury i Turystyki oraz 
Gminna Biblioteka 
w Dorohusku;

- Okazjonalnie na terenie przynależącym do posiadłości organizowane są regionalne
imprezy kulturalne.
  

 Chcąc zobaczyć podgląd z map satelitarnych skorzystajcie ze współrzędnych: 
 51°9'54"N 23°48'16"E, a jeśli byliście w Dorohusku dajcie znać co sądzicie o tym miejscu :)

piątek, 5 czerwca 2015

LBA - Liebster Blog Awards

„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Obowiązkiem jest też wklejenie znaku LBA do wpisu.”
Zostałam nominowana przez : http://julia-i-ola.blogspot.com/2015/06/liebster-blog-awards.html

niedziela, 31 maja 2015

Tabele Kalorii

Dziś kilka słów o tym co pozwoliło mi spojrzeć w inny sposób na jedzenie, mowa o tabelach kalorii.
Nie chodzi mi o to by ograniczać jedzenie, lecz o to by wiedzieć jakie produkty możemy zastąpić innymi nie rezygnując przy tym z pełnowartościowych posiłków.

Najwięcej błędów popełniamy już na etapie zakupów. Nie zapominajmy, 
że to od nas zależy co mamy 
w lodówce :) 

Nie wiedząc czemu łatwiej było mi sięgnąć po torbę z chipsami niż 
np po siatkę pomarańczy czy 
mandarynek. Co za tym idzie, 
nie miałam praktycznie żadnej alternatywy w domu, 
a chyba nikogo nie trzeba uświadamiać, że do końca 
zdrowe to to nie jest..

Co więc się stało, że zaczęłam to zmieniać? Tak naprawdę to suma czynników uświadomiła mi, 
że jeśli nic z tym nie zrobię za kilka, kilkanaście lat mogę wyglądać właśnie tak: 




Oczywiście w przenośni :) 

Na szczęście z natury jestem osobą dość szczupłą, ale pozostając 
przy mało racjonalnej diecie, kto wie jak zachował by się mój organizm za kilka lat.

Wracając jednak do głównego tematu liczenia kalorii teraz potrafię obliczać je niemal automatycznie, jednak, gdy moje pojęcie na ten temat było dość ograniczone  korzystałam  z pomocy różnego rodzaju stron www, jednak nie polecę żadnej, gdyż tak na prawdę nie znalazłam takiej, która by mi odpowiadała w 100% , ale to właśnie dzięki nim jestem teraz w stanie zbilansować swoją dietę.

Jednak nie jestem dietetykiem i nikomu nie chcę układać menu, bo od tego właśnie są specjaliści.
Ja jestem osobą zdrową fizycznie, bez nadwagi dlatego mogę (oczywiście w granicach normy) eksperymentować z posiłkami. Nie wykluczyłam ze swojej diety słodyczy, bo za nimi przepadam,
jak i od czasu do czasu odwiedzam fast-foody.



Jednakże wyrobiłam w sobie nawyki zdrowszego odżywiania. 
Nie stronię od owoców , zwłaszcza teraz gdy wiosna w pełni, a my możemy się cieszyć np. truskawkami. Piję więcej wody i soków, ale przede wszystkim otworzyłam się na nowe smaki, 
a jak wy zapatrujecie się na liczenie kalorii i zdrowe odżywianie?

sobota, 16 maja 2015

Gdański Ogród Zoologiczny


Źródło zdjęcia: zoo.gd.pl

W nawiązaniu do mojego ostatniego posta przedstawie wam malutki mix zwierzaków 
mieszkających na terenie Ogrodu Zoologicznego w Gdańsku.

Jednak przedtem kilka suchych faktów o samym Zoo:


- Rok założenia: 1954
- Powierzchnia: 125 ha
- Liczba zwierząt : 975 szt.
- Liczba gatunków: 191


Źródło zdjęcia: zoo.gd.pl


Niestety pogoda tego dnia zbytnio nie dopisywała więc mój zbiór fotografii nie jest zbyt imponujący. Praktycznie cały czas padało, co za tym idzie, czas zwiedzania z trzech godzin skrócił się do jednej, 
pozostawiając mnie z dość dużym niedosytem i lekkim rozczarowaniem.


Jednak i tak starałam się zobaczyć jak najwięcej.. Chociaż w praktyce zobaczyłam zapewne najmniej
ze wszystkich będących kiedykolwiek na terenie tutejszego ogrodu..


Większość czasu spędziłam w pawilonach,
a to co udało mi się zwiedzić na zewnątrz było raczej sprintem..

Cóż pogody się nie wybiera, a nie mogłam się przecież zrazić do odwiedzenia tak lubianego
przeze mnie miejsca.

Przynajmniej mam co wspominać :) 



Zatem, gdy będę następnym razem w Trójmieście na pewno odwiedzę tutejsze Zoo. Ponownie..
Mam nadzieję z lepszym skutkiem :P


Tymczasem do następnego, 
postu oczywiście :) 

piątek, 8 maja 2015

Majówka

Długi weekend majowy już za nami, ale ja pozostanę jeszcze w tym temacie
i podzielę się z wami wspomnieniami z mojego ostatniego majówkowego wypadu :)

Kilkakrotnie zmieniałam koncepcje tego posta, wiec może zacznę od tego jaki pokój udało mi się wynająć w Sopocie praktycznie w ostatniej chwili i to tylko 15 min. (pieszo) od mola, 
a wyglądał on dokładnie tak:

Bałam się, że nie znajdę nic fajnego nie tracąc przy tym majątku,
a jednocześnie zachowując minimalne (jak dla mnie) standardy.

Jednak nie było tak źle i te kilka dni spędziłam w całkiem przyjaznym otoczeniu.

Bo w końcu na urlop jedziemy po to by odpocząć, a nie zmagać się z problemami dotyczącymi np.
wspólnej łazienki czy też
braku miejsc parkingowych.


Pierwszego dnia oczywiście Sopot. 

Za każdym razem gdy tutaj jestem nie jestem w stanie zwiedzić wszystkiego.
Jeszcze tyle rzeczy i miejsc mam do zobaczenia.
Dlatego w przyszłości planuję wybrać się na trochę dłuższe nadmorskie wakacje,
ale czy to się uda, czas pokaże.
Zawsze wpadają mi w oko takie dzieła - Interesujące prace godne polecenia :)
Takie widoki tylko w Sopocie :)



Piszę o Sopocie,
więc przynajmniej umieszczę jedną fotografię przedstawiającą fragment tego miasta.
W tym przypadku jest to widok z latarni morskiej, na którą miałam po raz pierwszy okazję wejść.
Po zejściu można otrzymać Dyplom Zdobycia Latarni Morskiej. Taka fajna pamiątka dla turystów :)

                                                                        Drugiego dnia nastawiłam się na spacery po plaży.                                                                     Podziwianie uroków nadmorskich, dla osób mieszkających kilkaset kilometrów od morza       jest naprawdę czymś niesamowitym.                     Za każdym razem gdy tutaj jestem rozkoszuję się tymi widokami, które mnie zachwycają,               jednocześnie wprawiając w zadumę i refleksje.                                                                               Taki mój czas przemyśleń..
Trzeci dzień to moja wizyta w Gdańsku.

Mam tam rodzinę więc połowę dnia spędziłam na spotkaniu z nimi do tego spacerek 
po najważniejszych zabytkach miasta, a następnego dnia odwiedziłam jeszcze 
tamtejszy Ogród Zoologiczny, ale o tym już w następnym poście :)


PS Wiem, że jak na weekend w Trójmieście to mój post jest dość skromny, ale nastawiłam się typowo        na relaks, co za tym idzie nie skupiałam się na fotografii.

środa, 29 kwietnia 2015

Tangle Teezer

Wielokrotnie słyszałam o zaletach szczotki Tangle Teezer. 
W końcu sama postanowiłam się przekonać co ma w sobie ten tak popularny produkt

Model który mnie zainteresował to TANGLE TEEZER COMPACT STYLER FELINE GROOVY. 

Jest to typowa wersja torebkowa i właśnie to ostatecznie zachęciło mnie do zakupu. 
Mimo różnorodności produktów ciężko na chwilę obecną znaleźć szczotkę, która 
idealnie pasowałaby do damskiej torebki czy była niezbędnikiem w podróży.

takatroche - Mój instagram :) 

Nie chciałam pochopnie pisać o wadach i zaletach owej szczotki. Testowałam ją zatem przez jakiś czas na: włosach długich, krótkich, mokrych, poplątanych i lakierowanych, zarówno
w domu jak i w podróży.

Cóż więc mogę napisać?

Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona.
Bałam się, że Tangle Teezer jest zbyt delikatny
i może połamać się w torebce z którą to nie obchodzę się z byt ostrożnie, jednak wytrzymał tą próbę. Największym zaskoczeniem dla mnie było jej pierwsze użycie. Funkcja masująca szczotki była tym co już na początku upewniło mnie o dobrym zakupie :)

Fajnie trzyma się w dłoni; z rozczesaniem moich włosów nie miała żadnych problemów.
Jednak nie do końca poradziła sobie z kosmykami zaraz po umyciu i tak naprawdę jest to chyba
jej jedyny minus.

Mój TT  jest wersją kompaktową której w praktyce raczej nie stosuje się w domu, zatem z całą pewnością mogę napisać iż jest to dobry produkt.

Cena to 65,00 zł

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Magia Krakowa

Kraków, Cracovia, Cracovie, Cracow..
 Nie wiem co ma w sobie to miasto, ale chce się do niego wracać.. 
Przez chwile miałam nawet myśl, aby się właśnie tam przeprowadzić..





















Jakoś los tak chce, że przynajmniej raz w roku odwiedzam to piękne miasto i nie wiedzieć czemu zastanawiam się kiedy znowu tam pojadę.

Co mnie tam ciągnie? Jaki urok kryje w sobie to miasto?
Mentalność ludzi?
Inne perspektywy?
Brak tylu ograniczeń?

Jakiś dziwny spokój odczuwam przebywając w tamtych rejonach. Mimo, że pochodzę z małego jak dla mnie miasteczka (populacja poniżej 66 000 osób), to w Krakowie czuję się bardziej, że tak powiem wyluzowana. 

Będąc u siebie, widzę tylko zmęczonych życiem ludzi, którzy nie mają żadnych wymagań i nie potrafią już cieszyć się życiem. 

A może to ja już jestem taka zmęczona i potrzebuje odskoczni od codzienności i za punkt docelowy obrałam sobie właśnie Kraków. 

wtorek, 7 kwietnia 2015

Światowy Dzień Zdrowia 2015

W dniu dzisiejszym po raz kolejny obchodzony jest Światowy Dzień Zdrowia. Tym razem poruszany jest problem dotyczący bezpieczeństwa żywności pod tematem: 

"Z POLA NA STÓŁ - UCZYŃ JEDZENIE BEZPIECZNYM"

Źródło zdjęcia: oswiata.sanepid.olsztyn.pl

Co roku Światowa Organizacja Zdrowia skupia się na konkretnym zagadnieniu dotyczącym naszego zdrowia. Jakość produktów które spożywamy niewątpliwie należy do tematów które powinny być poruszane w czasach gdy żywność jest genetycznie modyfikowana.

Bezpieczeństwo żywności jest niewątpliwie tematem, który powinien być odpowiednio nagłośniony.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak wiele chorób przenoszonych jest drogą pokarmową. Należą do nich m.in.: Biegunka, Cholera. Dur brzuszny, Wirusowe zapalenie wątroby typu A i E.
Nieodpowiednio przygotowane pokarmy potrafią przenieść do naszego organizmu wirusy, które 
mogą być przyczyną długotrwałych infekcji prowadzących nawet do śmierci.

Źródło zdjęcia: www.przystaneknauka.us.edu.pl.

Zapobieganie, to właśnie na tym powinniśmy skupić swoją uwagę.

- Nie kupujmy produktów niewiadomego źródła.
- Przed spożyciem dokładnie myjmy owoce i warzywa
- Oddzielajmy żywność surową od ugotowanej.
- Przechowujmy produkty w odpowiednich warunkach.
- Pieczmy i gotujmy we właściwej temperaturze.
- Jeśli mamy wątpliwości co do świeżości produktu nie spożywajmy go. 
- Utrzymujmy czystość w miejscu pracy.
- Pilnujmy daty przydatności do spożycia.
- Przestrzegajmy zasad higieny osobistej.
- Uważnie czytajmy etykiety. 

Dzisiejszy dzień jest zatem doskonałą okazją, abyśmy mogli wyrobić w sobie zdrowe nawyki 
prawidłowego odżywiania.

wtorek, 31 marca 2015

Pałac w Radzyniu Podlaskim

Byliście kiedyś w Radzyniu Podlaskim? Ja przejeżdżałam tamtędy jakiś czas temu. 
Ze względu na ograniczony czas nie miałam w planach zwiedzania tego miasta, ale gdy moim oczom ukazał się ten oto pałac postanowiłam zatrzymać się na chwilkę i przyjrzeć się bliżej temu miejscu.
Zdjęcie powyżej przedstawia widok pałacu od ul. Jana Pawła II

- Pałac w Radzyniu Podlaskim jest pałacem w barokowym stylu. Wnętrza natomiast cechuje 
  nurt rokoko.

- Jego architektami byli Augustyn Wincenty Locci oraz Jakub Fontana. 

- Budowę tego miejsca rozpoczęto w 1685 r. z inicjatywy Stanisława Antoniego Szczuki. 
Jednak ostatecznie pałac został przebudowany za sprawą późniejszego właściciela, 
Eustachego Potockiego, który zakończył prace nad nim w 1759 r.

- Na chwilę obecną mieści się w nim m.in Państwowa Szkoła Muzyczna I stopnia im. Karola Lipińskiego jak również Sąd Rejonowy czy też Miejska Biblioteka Publiczna.

- Jeżeli chcielibyście bez problemu trafić na miejsce lub zobaczyć podgląd z map satelitarnych skorzystajcie ze współrzędnych : 51°46′56″N 22°37′20″E

Przy mojej następnej wizycie w Radzyniu Podlaskim, postaram się poświęcić więcej uwagi, a przede wszystkim czasu temu miejscu i dokładnie zwiedzić cały Zespół Pałacowo-Parkowy w którego skład wchodzi jeszcze Oranżeria, Pałacyk "Gubernia" jak i Kościół parafialny.

Ze swojej strony mogę zachęcić was do takich spontanicznych decyzji dotyczących np. zwiedzania. 
Nie bójmy się czasem zboczyć z wyznaczonej trasy, bo kto wie jakie atrakcje mogą nas spotkać 
tuż za rogiem :)

poniedziałek, 16 marca 2015

Maliny

Zauważyłam, iż lubię czerpać inspiracje do moich postów z mojego bloga o literaturze.
Przedwczoraj pisałam o książce Jana Danka, która omawia uprawę Maliny i Jeżyny (Klik).
Dzisiaj zatem, troszkę przybliżę wam ten piękny i wyjątkowo smaczny owoc.
Z każdym rokiem maliny zyskują coraz większą popularność. Chyba większość z nas lubi świeże owoce prosto z ogrodu. Któż z nas nie pija herbatek owocowych lub nie zajada się domowymi konfiturami?

Coraz częściej doceniamy też lecznicze aspekty tych owoców, np: dużą zawartość witaminy C, której właściwości praktycznie wszyscy znamy.

Maliny posiadają także kwas elagowy, który m.in. usuwa wolne rodniki z organizmu czy też chroni organizm przed nowotworami oraz wieloma innymi chorobami.

Również kobiety w ciąży chwalą sobie maliny ze względu na działania przeciwbakteryjnie oraz przeciwzapalne. Popularne ostatnimi czasami stało się też w tym gronie, przyrządzenie naparów z liści tej rośliny, gdyż wpływa ona na wzmocnienie mięśni macicy co jest ważnym aspektem przy porodzie. 

Zatem spożywanie tych darów natury jest wskazane dla każdego i to naprawdę w dowolnej formie.

- Pijmy soki,
- Jedzmy dżemy,
- Pieczmy różnego rodzaju ciasta (Czasami możemy się skusić na tych parę dodatkowych kalorii ;)
- Suszmy owoce, by mieć na dłuższy   czas zdrową przekąskę,
- Mrożenie 'smaków lata' również jest bardzo dobrym rozwiązaniem.
- Możemy również przygotować sobie domowy shake czy też ulepić pierożki z owocowym nadzieniem, możliwości jest naprawdę wiele..

Ciekawostki: 

- W Polsce maliny zajmują na chwile obecną powierzchnię ok.28 000 hektarów

- Produkcja tych owoców na terenie kraju sięga rocznie blisko 120 000 ton

- Możemy wyróżnić maliny letnie (owocujące w Czerwcu) 
oraz maliny jesienne (owocujące od Sierpnia)

- Średnia masa jednej  maliny to ok. 4,0 g.


Jeszcze jedna ważna informacja na koniec: Jeśli decydujecie się kiedyś na uprawę maliny, pamiętajcie o jednej podstawowej i bardzo ważnej zasadzie w ogrodnictwie: 

O wszystko w swoim ogrodzie należy dbać ze szczególną troską, a wtedy odpłaci się to wam w plonie z nawiązką :)

wtorek, 10 marca 2015

Witaj Wiosno

Do wiosny astronomicznej mamy jeszcze kilka dobrych dni, ale ja już teraz z całą pewnością mogę stwierdzić, że zima już na dobre za nami. Koniec z długimi wieczorami, nie do końca optymistycznymi porankami i wieczną pluchą za oknem.  Wiosna budzi się do życia. Budzę się i ja. Wiosną zawsze zaczynam żyć na nowo. Nowe cele i realizacje. Motywuje się na nowo..


Stawiać przed sobą nowe cele to wspaniała inicjatywa. Jednak ile tych planów wcieliliśmy w życie i zrealizowaliśmy do końca? Co nam stoi na przeszkodzie?
Odpowiedź jest prosta. My sami. Sami stawiamy sobie ograniczenia popadając w monotonie dnia codziennego, stawiając niewidoczne dla nas bariery które nas blokują.

Nie jestem specem od motywacji, ale za to wiem jedno: to co robisz rób dla siebie, bądź spontaniczny i nie zastanawiaj się nad tym co pomyślą inni, bądź osobą taką jaką chciałbyś być. Wsłuchaj się w samego siebie i działaj. Boisz się?
Wypróbuj metodę małych kroczków, która dla mnie okazała się najlepsza. 
Jeżeli chcesz zacząć biegać nie porywaj się od razu na 10 km odcinek, zacznij najpierw od codziennych spacerów, wyrób w sobie nawyki które dzięki systematyczności doprowadzą Cię do celu.

Myślisz, nie dam rady? Nie tkwij w błędzie!

Czy każdemu od razu udaje się osiągnąć sukces?
Oczywiście, że nie. I wcale nie chcę was zniechęcać, ale uświadomić iż wszystko zależy od naszej pracy i wytrwałości. Mam więc nadzieję, że te piękne marcowe dni będą dla was dobrym momentem, by rozpocząć nowy rozdział życia, bo jeśli stoimy w miejscu to najzwyczajniej w świecie się cofamy.

PS Trzymam kciuki za wszystkich zmotywowanych do działania :)

czwartek, 5 marca 2015

Ogród Zoologiczny Kraków

Korzystając z okazji, że na moim drugim blogu, który jest poświęcony literaturze ostatni post omawiał przewodnik po Krakowie (Klik), postanowiłam się z wami podzielić moimi zdjęciami z zeszłorocznego wypadu do tamtejszego Ogrodu Zoologicznego.

Fotografia powyżej przedstawia dwie samice Słonia Indyjskiego (Elephas maximus) Cittę i Baby. Przyjechały one do Krakowskiego Zoo w 2006 r z Hiszpanii.


Flamingi chińskie (Phoenicopterus chilensis) zwane również czerwonakami chilijskimi. Jest to gatunek zamieszkujący Amerykę Południową.

 Flamingi różowe 
(Phoenicopterus ruber roseus). Częściowo wędrowny gatunek którego występowanie liczone jest na 5,060,000 km².



Po prawej Surykatka (Suricata suricatta) - ssak z rodziny mangustowatych. Zamieszkuje głównie południową część Afryki, zwłaszcza pustynię Kalahari. Drapieżniki te prowadzą dzienny tryb życia. Średnia długość życia to ok. 7 lat (max. 12). Żywią się głównie owadami, jednak stworzenia te są wszystkożerne. Długość ich ciała nie przekracza 35 cm, ogona natomiast 25 cm. Ważą średnio
720 -731 g.




Antylopa kob śniady (Kobus ellipsiprymnus). Naturalnie występuje na podmokłych terenach Afryki. Zwierze to nie jest zagrożone wyginięciem gdyż bez problemu rozmnaża się w niewoli . Masa ciała zazwyczaj nie przekracza 240 kg, Długość ciała mieści się w granicach 1,25 - 1,8 m.



Wielbłąd dwugarbny (Camelus bactrianus). W stanie dzikim żyje w niewielkiej populacji liczącej ok. 1000 sztuk. Mieści się ona na terenach pustyni Gobi. Zwierzęta te narażone są na wyginięcie, jednak zdecydowana większość tego gatunku jest udomowiona. szacuje się, że ich ilość sięga 1,4 miliona sztuk. Wielbłądy przystosowane są do  życia na piaszczystym terenie. Bardzo dobrze znoszą wysokie temperatury. Potrafią jednorazowo wypić ponad 100 litrów wody, dzięki czemu potrafią wytrzymać nawet kilka dni bez wodopoju. Ich wzrost sięga ok. 2 m. (wliczone są garby), a masa ich ciała często przekracza 800 kg.

Na chwilę obecną zoo w Krakowie posiada ok 260 gatunków i ponad 1500 zwierząt. Rocznie to miejsce zwiedza ponad 300 000 osób.
Podsumowując. Polecam Krakowskie Zoo, jednak trzeba się liczyć się z dość drogim parkingiem (15 zł). Jest on umiejscowiony ok. 1 km od wejścia do ogrodu. Spacerek odbywamy pod górkę. 
Mamy możliwość pokonania tej trasy busem za opłatą 1 zł, jednak dla osób ze słabymi nerwami polecam pieszą wycieczkę :)

sobota, 28 lutego 2015

Co jeszcze?

Taki króciutki wpis o tym co postanowiłam jeszcze stworzyć. Mam pasje, lubię się rozwijać, więc dlaczego nie miałabym się tym z wami dzielić.


Jednak żeby nie było zamieszania, postanowiłam wyodrębnić blogi ściśle tematyczne.

Zatem jeśli lubicie książki i interesuje was literatura zapraszam was na mój blog który znajduje się pod tym adresem:  http://takieksiazki.blogspot.com/
Pasjonatów filmów zapraszam natomiast tutaj: http://takiefilmy.blogspot.com/

I tak dla przypomnienia gdzie możecie mnie jeszcze znaleźć:
YouTube: Klik
Instagram : Tutaj

środa, 18 lutego 2015

Zamek w Krupem

Korzystając z dobrej pogody postanowiłam, że w drodze do Dorohuska zatrzymam się w zamku w Krupem nazywanym przez niektórych fortecą. Zawsze chętnie zatrzymuje się w takich miejscach. Lubię zwiedzać, poznawać nowe rzeczy zatem przybliżę wam trochę ten obiekt.
Zamek w Krupem znajduje się na trasie Krasnystaw - Chełm przy drodze wojewódzkiej nr 812.
 Jeżeli chcielibyście bez problemu trafić na miejsce lub zobaczyć podgląd z map satelitarnych skorzystajcie ze współrzędnych : 51°01′44″N 23°13′14″E


- Zamek powstał w XVI w.

- Pierwszym właścicielem był Jerzy Krupski

- Drugim właścicielem był Samuel Zborowski który otoczył zamek murem 

- W roku 1577 zamek stał się własnością kasztelana chełmskiego Pawła Orzechowskiego dzięki któremu został rozbudowany.

- Późniejsze lata negatywnie odbiły się na obecnym wyglądzie zamku. Wielokrotne najazdy i dwa pożary pozostawiły budowle w opłakanym stanie. Dopiero w roku 1962 ruiny zostały częściowo odnowione, wzmocnione i zakonserwowane.











Jest to z pewnością ciekawe miejsce dla miłośników historii jak i pasjonatów turystyki.

Jeśli jesteś w pobliżu i masz chwile wolnego, 
poświęć ten czas na zwiedzenie ruin zamku w Krupem..

piątek, 13 lutego 2015

Luty, Zoo i Ja

Na taki genialny pomysł mogłam wpaść chyba tylko ja..
Kto normalny wybiera się do Ogrodu Zoologicznego zimą?
No właśnie.. Wybieram się ja :)

Przynajmniej nie ma tłumów..
Nie ma tłumów, bo i tak na zewnątrz nie wiele można o tej porze roku zobaczyć.. Czego ja się w sumie spodziewałam..?
Że będzie fajnie?
Było fajnie.. I chyba to znowu powtórzę, bo niby dlaczego nie..
Trzeba mieć trochę kontaktu z naturą w ten czy inny sposób, a jak :D
Ktoś się tam  z resztą jeszcze przewiną. Może z 10 zwiedzających mieli przez cały dzień..


No i ja, ja i mój mężulek. Lubimy tak sobie od czasu do czasu gdzieś spontanicznie wyjść, żeby nie siedzieć w domku.. Bo zima to jest raczej taki czas kiedy stroni się od dobrowolnego przebywania na dworze. Widać to po ludziach, jak już gdzieś wyjdą to tylko dlatego, że muszą, ale jak wiadomo zawsze są wyjątki od reguły, wyjątki które lubię..


Muszę się nauczyć montować filmiki z tego typu wypadów. Fajna sprawa, obejrzeć po latach taki materiał z wyjazdu, a teraz gdy ludzie tak się nie tłoczą przed zwierzętami sądzę, że mogłoby wyjść z tego coś fajnego, ale to raczej temat na późniejsze lata..


Z resztą co się będę rozpisywać.. Jeszcze jedna fotka i do następnego :D Warto czasem oderwać się od codziennych czynności i znaleźć czas na odrobinę przyjemności w tym czy innym wydaniu.



PS   I tak polecam Zoo zimą :)


poniedziałek, 2 lutego 2015

ZAPISKI (pod) różne

Uwielbiam ten czas, kiedy człowiek nigdzie się nie śpieszy, a czas płynie jakby wolniej..
Mam wtedy czas na ulubioną książkę, kubek gorącej herbaty.. 
Taki czas dla mnie.. Czas w którym nic nie muszę..

I ten czas postanowiłam przeznaczyć na dokończenie książki Martyny Wojciechowskiej. Potrafi ona wciągać mnie w swój podróżniczy świat.. Ekwador.. Mongolia.. Zanzibar.. Indie..
i wiele innych niezwykle ciekawych miejsc.. Tylko dzięki książkom mogę być gdziekolwiek zechce, nie wychodząc jednocześnie ze swojego czytelniczego kącika. Ta magia literatury zawsze mnie zachwycała. Pozwala ona przetrwać kolejny dzień bez monotonii codzienności. Mimo, że nie spędzam dnia jak typowy człowiek pracujący. Nie mam ustalonego harmonogramu dnia to i tak miewam chwile które wydają się niczym nie różnić od poprzednich.. Wtedy tez chwytam za książkę i przenoszę się w swój wyjątkowy świat. Świat czytelnika książek..

wtorek, 27 stycznia 2015

70 rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz


Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu odwiedziłam po raz pierwszy w 2013 roku. 
Dziś w dniu 70 rocznicy wyzwolenia obozu postanowiłam wrócić myślami do tamtych chwil..

 Musimy pamiętać, że to właśnie dzięki historii tworzy się teraźniejszość. Niestety jako ludzie coraz częściej o tym zapominamy..

 Przez 5 lat funkcjonowania obozu życie straciło w nim ponad milion osób.

Szacuje się, że w obozie przebywało co najmniej 232 000 dzieci.
 

Dopiero w takich miejscach człowiek może sobie uzmysłowić ogrom cierpień przebywających w obozie więźniów. Tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci..



Kilkugodzinna wizyta nie pozwoliła mi na dokładne zapoznanie się z historią Auschwitz-Birkenau i ludzi tu osadzonych. Jednak mam nadzieję, że w niedługim czasie będę mogła  ponownie przyjechać do Oświęcimia i zgłębić jeszcze nie poznaną do końca przeze mnie historię..


Jest to historia ludzi warta zapamiętania. Historia upamiętniana od 70 lat.. Historia którą każdy z nas powinien przypominać..


Fotografie z dnia 5 Listopada 2013 r.